W ostatnim czasie przeczytałem dwie książki będące debiutem, tak więc mogę z ręką na sercu powiedzieć że jest to najlepszy debiut literacki jaki kiedykolwiek przeczytałem.. Dzięki działalności w stowarzyszeniu poznałem ludzi, którzy niedawno wydali swoją pierwszą książkę.

Możliwe że inne książki, które kiedyś czytałem, były debiutem, na przykład technicznie Eragon i Zwiadowcy były debiutem, ale czytałem te książki wiele lat temu, i już wtedy były one popularne.

Wracając do głównego tematu: książka “Ogród osobliwości” czyta się naprawdę dobrze. Książka Magdaleny Banduły jest naprawdę świeża.

Punktem wyjścia jest tajemnicza kula, która pojawiła się w (((Instytucie))), który zajmuje się badaniami na temat obcych form życia i możliwej komunikacji z kosmitami.

Nie ma krateru, wybuchu i innych śladów wejścia w atmosferę, co rodzi wiele pytań. Nie ma pewności czy tajemniczy obiekt nie został podłożony dla żartu (w końcu znajduje się ona w wiadomym Instytucie), czy jest to dzieło służb obcych państw, czy wreszcie jest to dzieło obcych form życia.

Ciekawe są “ustawienia” samego świata. Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości, ludzkość osiągnęła pokój, rozpoczęła się kolonizacja układu słonecznego, ale społeczeństwo jest dość podobne do obecnego (nie jest to zaawansowany świat jak z Star Treka), tak więc ryzyko wojny nadal istnieje. Jednocześnie sam porządek świata nie jest głównym tematem książki, po prostu rozkminy typu: jak zareagują naukowcy z innych państw, są ciekawe.

Narracja prowadzona jest z perspektywy paru bohaterów, choć tak około połowa wydarzeń jest opisywana “ogólnie”.

ChatGPT powiedział mi że to jest narracja trzecioosobowa wieloperspektywiczna z narratorem wszechwiedzącym.

Dobrze łączy się to z tematem przyznawania dostępów do badań nad wspomnianym obiektem. Pojawiają się dalsze pytania: co jeśli ta kula to czujka kosmitów, mająca przygotować inwazję? Czy obce formy, które dokonały teleportacji, w ogóle potrzebują korzystać z takich obiektów? Możliwe jest też że owa cywilizacja nie jest aż tak zaawansowana, a obiekt przyleciał na ziemię w tradycyjny sposób, omijając ziemskie systemy wykrywania obcych obiektów oraz kamery. Co jeśli jest to efekt prawdziwego eksperymentu prowadzonego przez ludzi, lub całkowite oszustwo połączone z fałszowaniem obrazu z kamer?

Badanie kuli za pomocą nieinwazyjnych metod nie daje zadowalających rezultatów, z drugiej strony fizyczna ingerencja może zniszczyć jej unikalną strukturę, możliwe też że nie jest to maszyna, a żywa istota. Pytanie czy umie nas zrozumieć?

A co jeśli obce formy życia doskonale rozumieją jak działa ludzkość na ziemi, tylko uznały że nie jesteśmy dla nich interesujący?

Dalszą część książki trudno jest opisać bez spojlerów. Tzn. w dalszej części recenzji nie ma chamskich spojlerów, ale coś przypadkiem może być zaspojlerowane.

Jeśli więc chcesz uniknąć jakiekolwiek szansy spojlerów, to można tę książkę zamówić tutaj:

https://allegrolokalnie.pl/oferta/ogrod-osobliwosci-ksiazka

Skorzystam więc z fragmentu bardzo ładnie napisanej recenzji autorstwa Łukasza Marka Fiemy, opublikowanej na stronie Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej, tak więc pisanej z perspektywy znawcy fantastyki:

“Najciekawsze jednak jest to, w którym momencie autorka porzuca pozory opowieści o eksploracji kosmosu i przechodzi do pytań znacznie bardziej fundamentalnych. “Ogród Osobliwości” nie pyta, czy gdzieś w odmętach przestrzeni istnieje jeszcze jakaś inteligencja. Pyta, ile z naszego człowieczeństwa ostałoby się, gdyby odpadły wszystkie odpowiedzi, na których codziennie się wspieramy, ta cienka warstwa sensów, którą nawykliśmy nazywać cywilizacją. Sny, stany graniczne, echa transcendencji pojawiają się na marginesie, nigdy w centrum narracji i właśnie ten systematyczny niedosyt sprawia, że działają one na świadomość czytelnika jak zadra. Autorka nie stawia tez, nie formułuje diagnoz – snuje przypuszczenia zawieszone w pół zdania, a jej prozatorska dyscyplina nie pozwala im nigdy stwardnieć w publicystykę.

Z perspektywy recepcji krytycznej “Ogród Osobliwości” jest w polskim kontekście zjawiskiem bez mała diagnostycznym. Entuzjazm, z jakim książka została przyjęta, zdradza zmęczenie znacznej części czytelników formułą fantastyki rozumainej wyłącznie jako nośnik widowiska i tempa. Jestem zdania, że w powieści tej udało się wskrzesić dawną, niemal już zapomnianą funkcję fantastyki – funkcję wprowadzania czytelnika w stan poznawczej dezorientacji, z której nie wyprowadza go żadna fabularna pointa. Jeżeli istnieje coś takiego jak „polska szkoła niespiesznego namysłu” w fantastyce, to Banduła właśnie wpisała się w nią z dojrzałością, która u debiutanta jest rzadkością.”

Ja natomiast nie umiem tak ładnie pisać, oraz przeczytałem ok kilkadziesiąt książek sci-fi, a nie kilkaset (czy kilka tysięcy), a w ostatnim czasie czytam tylko nieco więcej niż statystyczny Polak, tak więc możliwe że moja perspektywa będzie bliższa zwykłemu użytkownikowi książek.

Czytając tę książkę wielokrotnie zapominałem że czytam ją bo dostałem bezpłatny egzemplarz z dedykacją do recenzji. Nie oszukujmy się, inaczej traktuje się książkę osoby którą się zna osobiście (sprzed wydania książki, nawet jeśli to były ogólne rozmowy na paru wydarzeniach Horyzontu Jutra i Instytutu Misesa), niż książkę z księgarni lub biblioteki.

Czy “Ogród osobliwości” ma wady? O takich książkach mówi się albo dobrze albo wcale. Czy jakoś tak.

Książka nie jest idealna, i na pewno nie jest dla każdego.

W moim odczuciu, wątek samego działania instytutu, oraz tego jak przedstawiciele różnych państw reagują na pojawianie się tajemniczego obiektu, był niedostatecznie rozwinięty, ale zdaję sobie sprawę że to był celowy zabieg, bo to było tłem do głównego tematu książki, jakim są “Sny, stany graniczne, echa transcendencji” itd.

To klasyczny problem rozróżnienia co jest obiektywnie błędem, a co osobistą opinią niedzielnego pisarza, kanapowego doradcy, typu “ja bym tę książkę napisał lepiej”.

Z drugiej strony, w kontekście rozkmin sci-fi o naturze człowieka, brakowało mi odniesień do konkretnych myślicieli, słynnych teorii czy naukowców. Nie chodzi oczywiście o wrzucanie samych nazwisk żeby robić wrażenie na czytelniku, i brak wspominania wprost jest lepszy niż naszpikowanie tekstu hasłami typu e=mc² itd.

Natomiast w sytuacji gdy znaczna część książki to rozmowy naukowców, to można by się spodziewać że raz na jakiś czas takie odniesienie by padło. Można zakładać że o niektórych tematach ci naukowcy rozmawiali setki razy, coś co dla czytelnika jest na ogół fascynujące, dla kogoś kto zajmuje się tematem obcych form zawodowo, jest czasem żmudne.

Można to robić też bez rzucania nazwiskami czy terminami, ale brakuje mi tu co najmniej jednej dłuższej dyskusji analizującej dane zagadnienie.

Patrząc na całość książki, widać luźną (i umiejętnie zrobioną) inspirację Lemem i inną fantastyką, i to jest zdecydowanie plus, widać że autorka jest oczytana, tu czepiam się tego że wydaje się jakby postacie w książce nie znały żadnej fantastyki.

zdjęcie z strony Magdalenabandula.pl

Innym problemem jest np. parokrotne wspominanie o tym że “ludzkość osiągnęła pokój”, oraz brak rozdzielenia fragmentów mających inne narracje. Z tego powodu początek książki jest zbytnio chaotyczny (i nie było to celowe działanie). Trochę się tu czepiam, nie dla każdej osoby musi to być problem, zmierzam do tego że jakby ktoś podszedł do książki analityczno-krytycznie, to mógłby więcej takich rzeczy znaleźć.

Z drugiej strony część, która w założeniu ma być bardziej chaotyczna, gdzie sama fabuła nie jest kluczowa, jest zbyt uporządkowana.

Zasada “Show, don’t tell” – pokaż, nie mów, ma zastosowanie nie tylko w filmach.

Choć w filmach jest to najbardziej widoczne, bo w książce technicznie każdy element to słowo, czyli mówienie. I poza dialogami czy samą akcją, część rzeczy trzeba po prostu wprost opisać.

W filmach dobrym przykładem kiepskiej ekspozycji scenariuszowej są dialogi typu: “jesteśmy wojownikami z południa, musimy zebrać magiczne kamienie żeby pokonać złego czarodzieja z północy”.

A konkretnym modelowym przykładem jest słynny cytat z filmu “Lubię Nietoperze”: Jestem siostrą twojej biednej matki i to właśnie ja cię wychowałam.

Ekspozycja scenariuszowa często jest niezbędna, i gdy jest na początku książki czy filmu, to jest jak najbardziej zrozumiała. Dobrym przykładem są słynne napisy z Gwiezdnych Wojen. Problemem jest to gdy ekspozycja scenariuszowa zaburza sposób w jaki bohaterowie się wypowiadają.

W książce Ogród osobliwości w paru miejscach widać problemy z tym związane.

Najbardziej to widać w celowo bardziej chaotycznej części. Przez jej większą część bohaterowie są podekscytowani nową sytuacją, stosowana jest narracja w stylu ciekawej przygody. Jednak w planie książki (który ma dużo sensu) jest żeby pokazać że bohaterowie są znużeni całą sytuacją. Zmiana ta nie jest jednak wprowadzona płynnie, po prostu w kolejnym rozdziale jest wspominane o tym że bohaterowie są znużeni, i mówią o tym gdy ze sobą rozmawiają.

Zabrakło mi tu zabawy tempem i narracją w części bardziej chaotyczno-filozoficzno-rozkminiowej. A to było dobre miejsce na umieszczenie np. długich przemyśleń, monologów, czy opisów dziwnej sytuacji. Choć oczywiście, wymaga to pewnego ryzyka. Pozwoliłoby to bardziej wejść w psychologiczną głębię bohaterów i bohaterek.

Czemu uważam że to byłoby przydatne, czy tym fragmentem recenzji nie ingeruję zbytnio w samą zawartość i założenia książki?

Przez pewną część książki, w założeniu nie dzieje się zbyt wiele. I jest to celowe podejście, z którym nie ma co dyskutować. W takim przypadku, zmiana tempa i stylu opowiadania, częstotliwości dialogów, zabawy tym jak bohaterowie się wypowiadają i jak myślą, byłaby bardzo użyteczna.

Podsumowanie

Na pewno przeczytam kolejną książkę Magdaleny. Ogród Osobliwości to książka w której można dopatrywać się problemów i rzeczy które można by poprawić, ogólnie mam wrażenie że gdyby poświęcić jeszcze 10% więcej czasu, i zebrać jakieś uwagi przed wydaniem, to mogłaby ona być o 30% lepsza. Ale przy każdym projekcie trzeba gdzieś ustalić granicę, i lepsza jest wydana książka, niż nieopublikowany dokument.

Mając potwierdzenie że pisanie ma sens, można przeznaczyć więcej czasu na pisanie kolejnych książek. I też nie każdemu chce się czytać surowego pdf, czy nawet pdf wydrukowanego na papierze z ksero, inaczej ludzie oceniają tekst gdy jest to już wydana książka.

z tej samej strony to ukradłem

Jednocześnie spora część tej książki jest naprawdę dobra.

I jak rozmawiałem z innymi ludźmi co to czytali, to oni akurat by postulowali usunięcie/skrócenie akurat tych fragmentów, które mi się najbardziej podobały.

Ponieważ ta książka to nie jest typowa sci-fi przygodówka, latanie z dzidami laserowymi itd., może to nie być najlepszy wybór jeśli ktoś nie czytał fantastyki wcześniej. Z drugiej strony, nie jest to książka typowo naukowa, przepełniona faktami, nazwiskami i konceptami naukowymi. Jest to coś pomiędzy.

Jeśli szukasz czegoś świeżego, nowego, co nie jest jednocześnie pretensjonalne, to Ogród Osobliwości to bardzo dobry wybór.

Niewątpliwą zaletą jest fakt, że ta książka jest debiutem literackim. Czyli `autorka jest bardziej otwarta do kontaktu z czytelnikami, i każdy egzemplarz może być egzemplarzem z autografem i dedykacją. Niektórzy pisarze, jak np. Lem, po prostu nie żyją, powodzenia też w pisaniu do np. Dukaja z pytaniami typu “jako powstają Twoje teksty”.

Nie oznacza to oczywiście że każda książka gdzie autor odpowiada na maile jest warta przeczytania, ale zawsze można dodać dodatkowe punkty dzięki temu, a w tym wypadku podstawa jest naprawdę solidna.

https://magdalenabandula.pl/#kontakt

————————-

Surowa wersja recenzji, sprzed wrzucenia do Claude w celu poprawy. Claude zadziałał lepiej niz Chat GPT, przykładowo Claude zrozumiał że potrójne nawiasy przy (((Instytucie))) były celowo.

W ostatnim czasie przeczytałem dwie książki będące debiutem, tak więc mogę z ręką na sercu powiedzieć że jest to najlepszy debiut literacki jaki kiedykolwiek przeczytałem. Dzięki działalności w stowarzyszeniu poznałem ludzi którzy niedawno wydali swoją pierwszą książkę.

Możliwe że inne książki które kiedyś czytałem były debiutem, na przykłąd technicznie Eragon i Zwiadowcy były debiutem, ale czytałem te książki wiele lat temu, i już wtedy były one popularne.

Wracając do głównego tematu: książka “Ogród osobliwości” czyta się naprawdę dobrze. Książka Magdaleny Banduły jest naprawdę świeża.

Punktem wyjścia jest tajemnicza kula która pojawiła się w (((Instytucie))) który zajmuje się badaniami na temat obcych form życia, i możliwej komunikacji z kosmitami.

Nie ma krateru, wybuchu, i innych śladów wejścia w atmosferę, co rodzi wiele pytań. Nie ma pewności czy tajemniczy obiekt nie został podłożony dla żartu (w końcu znajduje się ona w wiadomym Instytucie czy jest to dzieło służb obcych państw, czy wreszcie, jest to dzieło obcych form życia.

Ciekawe są “ustawienia” samego świata. Akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości, ludzkość osiągnęła pokój, rozpoczęła się kolonizacja układu słonecznego, ale społeczeństwo jest dość podobnego do obecnego (nie jest to zaawansowany świat jak z StarTreka), tak więc ryzyko wojny nadal istnieje. Jednocześnie, sam porządek świata nie jest głównym tematem książki, po prostu rozkminy typu: jak zareagują naukowcy z innych państw, są ciekawe.

Narracja prowadzona jest z perspektywy paru bohaterów, choć tak około połowa wydarzeń jest opisywane “ogólnie”.

Chat GPT powiedział mi że to jest narracja trzecioosobowa wieloperspektywiczna z narratorem wszechwiedzącym.

Dobrze łączy się to tematem przyznawania dostępów do badań nad wspomnianym obiektem. Pojawiają się dalsze pytania: co jeśli ta kula to czujka kosmitów, mająca przygotować inwazję? Czy obce formy które dokonały teleportacji, w ogóle potrzebują korzystać z takich obiektów? Możliwe jest też że owa cywilizacja nie jest aż tak zaawansowana, a obiekt przyleciał na ziemie w tradycyjny sposób, omijając ziemskie systemy wykrywania obcych obiektów, oraz kamery. Co jeśli jest to efekt prawdziwego eksperymentu prowadzonego przez ludzi, lub całkowie oszustwo, połączone z fałszowaniem obrazu z kamer?

Badanie kuli za pomocą nieinwazyjnych metod nie daje zadowalających rezultatów, z drugiej strony fizyczna ingerencja może zniszczyć jej unikalną strukturę, możliwe też że nie jest to maszyna, a żywa istota. Pytanie czy umie nas zrozumieć?

A co jeśli obce formy życia doskonale rozumieją jak działa ludzkość na ziemi, tylko uznały że nie jesteśmy dla nich interesujący?

Dalszą cześć książki trudno jest opisać bez spojlerów. Jeśli więc chcesz uniknąć jakiekolwiek szansy spojlerów, to można tę książkę zamówić tutaj:

https://allegrolokalnie.pl/oferta/ogrod-osobliwosci-ksiazka

Skorzystam więc z fragmentu bardzo ładnie napisanej recenzji autorstwa Łukasza Marka Fiemy, opublikowanej na stronie Polskiej Fundacji Fantastyki Naukowej” , tak więc pisanej z perspektywy znawcy fantastyki


“Najciekawsze jednak jest to, w którym momencie autorka porzuca pozory opowieści o eksploracji kosmosu i przechodzi do pytań znacznie bardziej fundamentalnych. “Ogród Osobliwości” nie pyta, czy gdzieś w odmętach przestrzeni istnieje jeszcze jakaś inteligencja. Pyta, ile z naszego człowieczeństwa ostałoby się, gdyby odpadły wszystkie odpowiedzi, na których codziennie się wspieramy, ta cienka warstwa sensów, którą nawykliśmy nazywać cywilizacją. Sny, stany graniczne, echa transcendencji pojawiają się na marginesie, nigdy w centrum narracji i właśnie ten systematyczny niedosyt sprawia, że działają one na świadomość czytelnika jak zadra. Autorka nie stawia tez, nie formułuje diagnoz – snuje przypuszczenia zawieszone w pół zdania, a jej prozatorska dyscyplina nie pozwala im nigdy stwardnieć w publicystykę.

Z perspektywy recepcji krytycznej “Ogród Osobliwości” jest w polskim kontekście zjawiskiem bez mała diagnostycznym. Entuzjazm, z jakim książka została przyjęta, zdradza zmęczenie znacznej części czytelników formułą fantastyki rozumainej wyłącznie jako nośnik widowiska i tempa. Jestem zdania, że w powieści tej udało się wskrzesić dawną, niemal już zapomnianą funkcję fantastyki – funkcję wprowadzania czytelnika w stan poznawczej dezorientacji, z której nie wyprowadza go żadna fabularna pointa. Jeżeli istnieje coś takiego jak „polska szkoła niespiesznego namysłu” w fantastyce, to Banduła właśnie wpisała się w nią z dojrzałością, która u debiutanta jest rzadkością.”

Ja natomiast nie umiem tak ładnie pisać, oraz przeczytałem ok kilkadziesiąt książek Sci-fi, a nie kilkaset (czy kilka tysięcy), a w ostatnim czasie czytam tylko nieco więcej niż statystyczny Polak, tak więc możliwe że moja perspektywa będzie bliższa zwykłemu użytkownikowi książek.

Czytając tę książkę wielokrotnie zapominałem że czytam ją bo dostałem bezpłatny egzemplarz z dedykacją do recenzji. Nie oszukujmy się, inaczej traktuje się książkę osoby którą się zna osobiście (z przed wydania książki, nawet jeśli to były ogólne rozmowy na parę wydarzeniach horyzontu jutra i Instytutu Misesa) , niż książkę z księgarni lub biblioteki.

Czy “Ogród osobliwości” ma wady? O takich książkach mówi się albo dobrze albo w cale. Czy jakość tak.

Książka nie jest idealna, i na pewno nie jest dla każdego.

W moim odczuciu, wątek samego działania instytutu, oraz tego jak przedstawiciele różnych państw reagują na pojawianie się tajemniczego obiektu. ale zdaję sobie sprawę że to był celowy zabieg, bo to było tłem do głównego tematu książki, jakim są “Sny, stany graniczne, echa transcendencji ” itd.

To klasyczny problem rozróżnienia co jest obiektywnie błędem, a co osobistą opinią typu “ja bym tę książkę napisał lepiej”.

Z drugiej strony, w kontekście rozkmin sci-fi o rozkmin o naturze człowieka, brakowało mi odniesień do konkretnych myślicieli, słynnych teorii czy naukowców. Nie chodzi oczywiście o wrzucanie samych nazwisk żeby robić wrażenie na czytelniku, i brak wspomimnana wprost jest lepszy niż naszpikowanie tekstu hasłami typu e=mckwadrat itd.

Natomiast w sytuacji gdy znaczna część książki to rozmowy naukowców, to można by się spodziewać że raz na jakiś czas takie odniesienie by padło. Można zakładać że o niektórych tematach, ci naukowcy rozmawiali setki razy, coś co dla czytelnika jest na ogół fascynujące, dla kogoś kto zajmuje się tematem obcych form zawodowo, jest czasem żmudne.

Można to robić te bez rzucania nazwiskami czy terminami, ale brakuje mi tu co najmniej jednej dłuższej dyskusji analizującej dane zagadnienie.

Patrzać na całość ksiązki, widać luźną (i umiejętnie zrobioną) inspiracje Lemem i inną fantastyką, i to jest zdecydowanie plus, widać że autorka jest oczytana, tu czepiam się tego że wydaje się jakby postacie w książce nie znały żadnej fantastyki.

Innym problemem , to np. parokrotne wspominanie o tym że np. “ludzkość osiągnęła pokój”, oraz brak rozdzielenie fragmentów majacych inne naracje. Z tego powodu początek książki jest zbytnio chaotyczny (i nie było to celowe działanie). Trochę się tu czepiam, nie dla każdej osoby musi to być problem, zmierzam do tego że jakby ktoś podszedł do ksiązki analityczno krytycznie, to mógłby więcej takich rzeczy znaleźć.

Z drugiej strony część która w założeniu ma być bardziej chaotyczna, gdzie sama fabuła nie jest kluczowa, jest zbyt uporządkowana.

Zasada “Show, dont tell” – pokaż, nie mów, ma zastosowanie nie tylko w filmach.

Choć w filmach jest to najbardziej widoczne, bo w książce technicznie każdy element to słowo, czyli mówienie. I poza dialogami, czy samą akcją, część rzeczy trzeba po prostu wprost opisać.

W filmach dobrym przykładem kiepskiej ekspozycji scenariusza są dialogi typu: ” jesteśmy wojownikami z południa, musimy zebrać magiczne kamienie żeby pokonać złego czarodzieja z północy”.

A konkretnym modelowym przykładem jest słynny cytat z filmu “Lubię Nietoperze”
Jestem siostrą twojej biednej matki i to właśnie ja cię wychowałam

Ekspozycja scenariusza często jest niezbędna, i gdy jest na początku książki czy filmu, to jest jak najbardziej zrozumiała. Dobrym przykłądem są słynne napisy z gwiezdnych wojen. Problemem jest to gdy ekspozycja scenariusza zaburza sposób w jaki bohaterowie się wypowiadają.

W książce Ogród osobliwości w paru miejsach widać problemy z tym związane.

Najbardziej to widać w celowo bardziej chaotycznej części . Przez jej większąć częśc, bohaterowie są podekscytowani nową sytuacja, stosowana jest narracja stylu ciekawej przygody. Jednak w planie ksiązki (który ma dużo sensu), jest żeby pokazać że bohaterowie są znużeni całą sytuacją. Zmiana ta nie jest jednak wprowadzona płynnie, po prostu w kolejnym rozdziale jest wspominane o tym że bohaterowie są znużeni, i mówią o tym gdy ze sobą rozmawiają.

Zabrakło mi tu zabawy tempem i narracją w cześci bardiej chatoczyno- filozoficzno rozkminiowej. A to było dobre miejsce na umieszczenie np długich przemyśleń, monologów, czy opisów dziwnej sytuacji. Choć oczywiście, wymaga to pewnego ryzyka. Pozwoliło by to bardziej wejść w psychologiczną głębie bohaterów i bohaterek.

Czemu uważam że to by było przydatne, czy tym fragmentem receznji nie ingeruję zbytnio w samą zawartość i założenia książki?

Przez pewną cześć książki, w założeniu nie dzieje się zbyt wiele. I jest to celowe podejście, z którym nie ma co dyskutować. W takim przypadku, zmiana tempa i stylu opowiadania, częstotliwośći dialogów, zabawy tym jak bohateoriwe się wypowiadają i jak myslą, była by bardzo użyteczna.

Podsumowanie

Na pewno przeczytam kolejną książkę Magdaleny. . Ogród Osobliwości to książka w której można dopatrywać się problemów, i rzeczy które można by poprawić, ogólnie mam wrażenie że gdyby poświęcić jeszcze 10% więcej czasu, i zebrac jakieś uwagi przed wydaniem, to mogła by ona być o 30% lepsza. Ale przy każdym projekcie trzeba gdzieś ustalić granicę, i lepsza jest wydana książka, niż nieopublikowany dokument.

Mając potwierdzenie że pisanie ma sens, można przeznaczyć więcej czasu na pisanie kolejnych książek. I tez nie kazdemu chce się czytać surowego pdf, czy nawet pdf wydrukowanego na papierzez ksero, inaczej ludzie oceniają tekst gdy est to juz wydana ksiżka,.

Jednocześnie spora cżęśc tej książki jest naprawdę dobra.

I jak rozmawiałem z innymi ludźmi co to czytali, to oni akurat by postulowali usunięcie /skrócenie akurat tych fragmtów, które mi się najbardziej podobały.

Ponieważ ta książka to nie jest typowa sci-fi przygodówka, latanie z dzidami laserowymi itd. może to nie być najlepszy wybór jeśli ktoś nie czytał fantastyki wcześniej. Z drugiej strony, nie jest to książka typowo naukowa, przepełniona faktami, nazwiskami, i konceptami naukowymi. Jest to coś pomiędzy.

Jeśli szukasz czegoś świeżego, nowego, co nie jest jednocześnie pretensjonalne, to Ogród Osobliwości to bardzo dobry wybór.

Niewątpliwą zaletą jest fakt, że ta książka jest debiutem literackim. Czyli `autorka jest bardziej otwarta do kontaktu z czytelnikami. Niektórzy pisarze, jak np. Lem, po prostu nie żyją, powodzenia też w pisaniu do np. Dukaja z pytaniami typu “jako powstają Twoje teksty”.

Nie oznacza to oczywiście że każda książka gdzie autor odpowiada na maile jest warta przeczytania, ale zawsze można dodać dodatkowe punkty dzięki temu, a w tym wypadku podstawa jest naprawdę solidna.

Similar Posts